Polski Związek
Towarzystw Wioślarskich
Sponsor Generalny
Patronat Prezydenta RP
Partner medialny
Partner
Ministerstwo Sportu MarlinX
Partner
100 lat PZTW Facebook Twitter Instagram Youtube
100 lat PZTW

POZNAN2009 W2x

W naszym cyklu "Medalowe polskie wiosła na mistrzostwach świata" docieramy do 2009 roku i regat w Poznaniu. Do tej pory były to najlepsze mistrzostwa globu w historii polskiego wioślarstwa - nie dość, że rozegrane przed własną publicznością, to jeszcze biało-czerwoni wywalczyli aż cztery medale (dwa złote, srebrny i brązowy).

>>>PRZECZYTAJ TEŻ O SREBRNYM MEDALU MŚ Z LINZU (2008)<<<

Decyzja o organizacji mistrzostw w Poznaniu zapadła 5 września 2005, na kongresie FISA, który obradował w japońskim mieście Gifu, w czasie mistrzostw świata. Odbyły się oczywiście na dobrze nam znanym torze regatowym "Malta". Uczestniczyło w nich 823 zawodników z 53 państw. Rozdane zostały 22 komplety medali (13 wśród mężczyzn i dziewięć wśród kobiet).

Złote medale zdobyli Konrad Wasielewski, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński i Adam Korol w czwórkach podwójnych oraz Magdalena Fularczyk i Julia Michalska w dwójkach podwójnych, srebro zawisło na szyjach Magdaleny Kemnitz i Agnieszki Renc (dwójka podwójna wagi lekkiej), a brąz wywalczyła męska czwórka bez sternika wagi lekkiej w składzie: Łukasz Pawłowski, Łukasz Siemion, Miłosz Bernatajtys i Paweł Rańda.

Oprócz medalistów wystąpiło jeszcze osiem naszych osad: męska ósemka (4. miejsce), kobieca ósemka (7. miejsce), Agata Gramatyka na jedynce wagi lekkiej (10. miejsce), Bartłomiej Leśniak na jedynce wagi lekkiej (16. miejsce), dwójka podwójna wagi lekkiej mężczyzn (16. miejsce), dwójka bez sternika (11. miejsce), czwórka bez sternika (11. miejsce) i czwórka podwójna wagi lekkiej kobiet (5. miejsce).

POZNAN2009 M4x 2fot. Adam Nurkiewicz

Mistrzostwa u siebie w domu

Tor regatowy Malta został oddany do użytku w 1952 roku, a w latach 1981–1990 przeszedł gruntowną modernizację. Najważniejsze zawody odbyły się oczywiście w 2009 roku - były to pierwsze wioślarskie mistrzostwa świata seniorów w Polsce. "Widziałam okna swojego domu ze startu. Moja mama zarzekała się, że nie przyjdzie oglądać naszej walki o medale, ale podobno przyszła i stała tyłem. Cała rodzina, mój ówczesny chłopak, a obecny mąż mnie wspierali, ale w ogóle mnie to nie stresowało. Wręcz przeciwnie" - wspomina Julia Michalska-Płotkowiak.

Również poznanianką jest Magdalena Kaczmarek (Kemnitz). "To były wyjątkowe regaty. Pamiętam, że pisałam wówczas pracę magisterską i w ten sposób rozładowywałam stres związany ze startami" - mówi.

"Żona postawiła mi ultimatum: jak wygrasz przedbieg, to przyjadę cię wspierać" - śmieje się Łukasz Siemion, a Marek Kolbowicz dodaje: "Wiedzieliśmy, że będzie świetna atmosfera, że przyjedzie mnóstwo ludzi. To były najlepsze mistrzostwa w historii polskiego wioślarstwa".

POZNAN2009 M4Xfot. Adam Nurkiewicz

Kontynuacja dominacji

Kolbowicz, Korol, Jeliński i Wasielewski byli w stu procentach spełnieni - mieli za sobą trzy tytuły mistrzostw świata i mistrzostwo olimpijskie. Przez cztery wcześniejsze lata absolutnie dominowali. Korol i Kolbowicz mieli kolejno 35 i 38 lat, ale mimo tak wielkich sukcesów, chcieli dalej profesjonalnie wiosłować. "Nie wyobrażałem sobie, żeby kończyć karierę po igrzyskach. Największe tuzy tak mogą robić, a nie my, wioślarze, którzy chcą odciąć jeszcze parę kuponów od tego" - śmieje się Kolbowicz.

Tylko po takich wynikach, trudniej było znaleźć motywację. "To był jeden z najtrudniejszych sezonów. Wdarła się rutyna, czasami szliśmy na noże, bo każdy był mistrzem świata i mistrzem olimpijskim. Myślę, że byliśmy zagubieni. Ale jak wchodziliśmy w reżim treningowy, to wszystko było już na najwyższym poziomie. Trzeba pamiętać, że im wyższy poziom prezentujesz, tym bardziej musisz się pilnować. Zasada 'bij mistrza' sprawdza się w każdej dyscyplinie. Każdy cię goni i czeka aż ci się noga powinie" - poważnieje były zawodnik AZS Szczecin.

Tak naprawdę nasi zawodnicy mieli niezły sezon. Wygrali pierwszy Puchar Świata w Banyoles (choć było tam tylko pięć osad w ich konkurencji) i byli drudzy podczas PŚ w Monachium. Na trzeci PŚ do Lucerny tradycyjnie nie pojechali. Naturalnie byli faworytami mistrzostw świata, choć początek nie był łatwy. "Wygraliśmy w przedbiegu i półfinale, ale szło nam jak po grudzie. Nie pływaliśmy dobrze. Za to na finał się spięliśmy. Każdy już wiedział, o co walczy. I to było czuć od pierwszego odbicia od wody. Wszystko było tak, jak w poprzednich latach" - przypomina Kolbowicz.

Dominatorzy w pełni kontrolowali bieg finałowy i wygrali przed Australią i Niemcami. "Publiczność żywiołowo reagowała na wszystkie starty, ale kulminacją wszystkiego było, jak my wpłynęliśmy na metę. To była euforia na wszystkich trybunach, razem z tą z tzw. VIP-ami. Tam był taki pan, który jak ktoś przegrał mówił: 'do wora!'. Bardzo brakuje mi jego tekstów" - kończy Kolbowicz ze śmiechem.

POZNAN2009 MICHALSKA FULARCZYKfot. Adam Nurkiewicz

Początek grupy kobiet

O początkach wagi otwartej kobiet w polskich wiosłach można by napisać książkę, ale żeby zrozumieć podwaliny powstania tej grupy, trzeba się cofnąć co najmniej o rok, do igrzysk olimpijskich w Pekinie. "Tak naprawdę ode mnie było uzależnione czy ta grupa zostanie stworzona. Warunek był taki - jeśli zajmę miejsce w ósemce jedynkarek na igrzyskach, taka grupa powstanie. Byłam pod dużą presją" - wspomina Michalska-Płotkowiak.

Zawodniczka Trytona Poznań po świetnym finiszu w półfinale, wywalczyła awans do finału. Ostatecznie zajęła szóste miejsce, co zostało uznane za spory sukces. "Po tym wyniku dyrektor Bogdan Gryczuk i trener Marcin Witkowski powiedzieli, że muszę podjąć decyzję - czy chcę kontynuować pracę na jedynce, czy ma zostać stworzona grupa. Zostałam z tym sama i miałam tydzień na podjęcie decyzji" - dodaje.

Mimo dużej odpowiedzialności, nasza zawodniczka dobrze wiedziała, że najlepsze będzie powstanie grupy. Na początku, oprócz Michalskiej, stworzyły ją: Natalia Madaj, Magdalena Fularczyk i Agata Gramatyka. "Najpierw próbowałyśmy w czwórce, ale do niczego to nie prowadziło, bo każda inaczej wiosłowała, każda szarpała w inną stronę. Na papierze wyglądało to dobrze, ale na wodzie już nie. Dlatego zeszło do dwójek" - wspomina Michalska-Płotkowiak.

Wszystkie cztery zawodniczki podeszły bardzo ambitnie do swoich zadań. "Pływałyśmy w różnych konfiguracjach i rywalizacja była zacięta. Pamiętam, że na zgrupowaniach mieszkałam z Agatą w pokoju i po treningach cały czas spałyśmy. Nasz rekord to 16 godzin w ciągu doby. Takie byłyśmy wykończone. Wszystkie cztery ostro zasuwałyśmy. Oczywiście zawsze zdarzają się jakieś spięcia, ale to normalne. Atmosfera pracy była bardzo zdrowa" - zapewnia wioślarka urodzona w Kozienicach.

POZNAN2009 W2x 2fot. Adam Nurkiewicz

Szukanie składu i szybkie pływanie w Poznaniu

Na pierwszym Pucharze Świata w Banyoles Michalska wystąpiła z Gramatyką, a Fularczyk z Madaj. Pierwsza para zajęła trzecie, a druga - czwarte miejsce. W Monachium spróbowano zestawienia Michalskiej z Fularczyk i nasze zawodniczki wygrały drugi PŚ. Na trzecim w Lucernie zajęły drugie miejsce, więc było jasne, że ta osada wystartuje na mistrzostwach świata.

"Pamiętam jak w Monachium wychodzimy z łódki po finale, a Anna Watkins, późniejsza mistrzyni olimpijska, mówi do mnie: 'coś ty zrobiła?'. Odpowiedziałam: 'wymieniłam partnerkę'. Anna spojrzała na Magdę i wypaliła: 'na taką małą?'. 'A jakie to ma znaczenie?' - odparłam" - wspomina Michalska-Płotkowiak. "Na tym Pucharze Świata była jeszcze jedna ciekawa rzecz. Gospodarze byli przekonani, że Niemki wygrają tę konkurencję, bo na trofeum za zwycięstwo, które dostałyśmy, jest ich zdjęcie" - dodaje ze śmiechem.

Na mistrzostwach świata nasze zawodniczki były bezkonkurencyjne. Wygrały wszystkie trzy biegi - przedbieg, półfinał i finał. "Byłyśmy tak przygotowane do tych mistrzostw, że byłam pewna swego. Magda narzucała sobie presję i oczywiście z biegiem lat coraz lepiej sobie z nią radziła, natomiast w Poznaniu trener Marcin powtarzał jej, żeby zrzuciła tę presję na nas" -  wyjaśnia brązowa medalistka igrzysk z Londynu.

"To był świetny start, wszystko we mnie buzowało. Pamiętam wrzawę, gdy dopływałyśmy do mety i wiedziałyśmy, że tego nie oddamy. W zasadzie ten wyścig mógł potrwać dłużej, bo czułam, że mogę płynąć dalej" - dodaje.

Drugie były Brytyjki ze wspomnianą Anną Watkins i Annabel Vernon, a trzecie Bułgarki. Dla naszych kobiecych wioseł był to początek fantastycznych sukcesów, które trwają do dziś. "Magda była niezwykle utalentowana fizjologicznie. Ja tego talentu nie miałam i musiałam to wszystko wypracować. Dzięki świetnemu finiszowi na ostatniej 'pięćsetce' awansowałam do finału olimpijskiego w Pekinie. To było wypracowane i później to był znak firmowy naszych osad. Tak pływałyśmy z Magdą, a później Magda z Natalią Madaj" - kończy Julia Michalska-Płotkowiak.

POZNAN2009 W2xLMfot. Adam Nurkiewicz

W poszukiwaniu partnerki

Co ciekawe skład kobiecej dwójki podwójnej wagi lekkiej wykrystalizował się dopiero kilkanaście tygodni przed mistrzostwami świata. "Podczas przygotowań wytworzyły się dwie dwójki, które miały rywalizować - Ilona Mokronowska z Weroniką Deresz, a ja nastawiałam się na stworzenie osady z Karoliną Widun. Niestety Karolina pod koniec okresu przygotowawczego doznała poważnej kontuzji" - przypomina Magdalena Kaczmarek (Kemnitz). "To był dla mnie ważny moment, bo pomyślałam, że nie mam z kim wiosłować. Ale jednocześnie uświadomiłam sobie jak bardzo chcę to robić i jaką frajdę mi to sprawia" - dodaje.

Mokronowska i Deresz były naszą pierwszą osadą w tej konkurencji - to one rok wcześniej walczyły w kwalifikacjach olimpijskich (niestety się nie udało - zajęły trzecie miejsce, a awans na IO zapewniały sobie dwie osady). Więc na początku roku wydawało się, że to one wystartują w dwójce na regatach w Poznaniu, ale... "Na centralnych regatach kontrolnych pojawiła się Agnieszka Renc. Obie zajęłyśmy wysokie lokaty, co spowodowało, że miałyśmy sprawdzić się w jednej łodzi. I ten debel od razu zaskoczył" - uśmiecha się Kaczmarek (Kemnitz).

Obie osady rozpoczęły wewnętrzną rywalizację. Na pierwszym Pucharze Świata w Banyoles Kemnitz i Renc był piąte, a Mokronowska z Deresz - ósme. Podczas drugiego PŚ w Monachium obie nasze osady awansowały do finału, ale Kemnitz i Renc znów były lepsze - zdobyły brązowe medale, podczas gdy ich koleżanki uplasowały się na piątej pozycji. "To jeden z moich ukochanych wyścigów, bo był bardzo wyrównany. Zajęłyśmy trzecie miejsce, minimalnie przegrywając z Niemkami" - wspomina była zawodniczka Posnanii i LOTTO-Bydgostii.

Na mistrzostwach świata nasze zawodniczki pewnie wygrały przedbieg, ale do finału awansowały z trzeciego miejsca w półfinale. Jednak w biegu o medale pokazały klasę. Bezkonkurencyjne były Greczynki, natomiast Polki stoczyły niesamowity bój z Niemkami, a o srebrnym medalu zadecydowała różnica 0,02 sekundy. "Nie zapomnę wrzawy na ostatnich pięciuset metrach. Kiedy przekroczyłyśmy metę, wiedziałyśmy, że mamy medal, ale nie wiedziałyśmy jakiego koloru. Zanim usłyszałyśmy werdykt fotofiniszu, kibice byli jeszcze głośniejsi, więc wiedziałyśmy już, że będzie on korzystny dla nas" - mówi Kaczmarek (Kemnitz).

"Bardzo dobrze mi się pracowało z Agnieszką. Z perspektywy czasu była najbardziej lojalną z moich partnerek. Miałyśmy różne charaktery, ale świetnie się dogadywałyśmy. Była szczera i prawdziwa, to w niej bardzo ceniłam" - kończy wicemistrzyni świata z Poznania.

POZNAN2009 LM4fot. Adam Nurkiewicz

Zmiana w olimpijskiej osadzie

Czwórka bez sternika wagi lekkiej mężczyzn to osada, od której sporo oczekiwano, bowiem rok wcześniej wywalczyła srebrny medal olimpijski. Jednak w okresie przygotowawczym doszło do zmiany - Łukasz Siemion zastąpił Bartłomieja Pawełczaka. "Bartek zmagał się przyruchem, długo z tym walczył, ale niestety nie wyeliminował tego. Natomiast ja z Robertem Syczem i Mariuszem Stańczukiem jeździliśmy w eliminacjach dwójki wagi lekkiej. Wyklarowała się dwójka: ja z Robertem. I pływało nam się bardzo przyjemnie, szło to tak, jak Robert chciał, bo wiadomo, że on był motorem tej osady, a ja musiałem się dostosować. Jednego dnia zapadła decyzja, że Bartek nie da rady startować, a ja wskakuję na jego miejsce" - wyjaśnia Siemion.

"Czy się stresowałem? I tak, i nie! Byłem świetnie przygotowany, bo trener Broniec mocno z nami pracował, miałem już doświadczenie w długich wiosłach, z chłopakami też się świetnie znałem, więc nie musiałem się wdrażać. Wsiadłem i wiosłowałem" - dodaje.

Pierwszym przetarciem załogi w nowym składzie był Puchar Świata w Lucernie - nasi reprezentanci zajęli tam dziewiąte miejsce. "Za krótko jeszcze ze sobą pływaliśmy. Chłopcy szli innym cyklem i być może, przez te kłopoty Bartka, mieli jakieś braki treningowe. Nadrobiliśmy to na obozie w Zakopanem, a później był miesiąc w Wałczu na przygotowanie się do mistrzostw świata" - mówi Siemion.

POZNAN2009 LMfot. Adam Nurkiewicz

Dobra forma i gorsze warunki w finale

Zgrupowania przed mistrzostwami przyniosły efekt i czwórka bez sternika wagi lekkiej była w bardzo dobrej dyspozycji. "Wygraliśmy przedbieg i półfinał, ale w finale nas zaskoczyli. Bieg był bardzo szybki, na początku trochę zostaliśmy, ale i tak udało się wywalczyć brąz. Cieszyliśmy się bardzo, bo była to konkurencja olimpijska, więc słabych osad tam nie było" - zapewnia zawodnik urodzony w Ełku.

Nasi wioślarze popisali się świetnym finiszem - na 500 metrów przed metą byli jeszcze na piątym miejscu, ale udało im się wywalczyć brąz. Wygrali Niemcy przed Duńczykami. "W przedbiegu i półfinale było pod wiatr i nam się tak dużo lepiej pływało. W finale się to odwróciło. Fizycznie byliśmy przygotowani bardzo dobrze. Można gdybać, ale gdyby w finale były takie same warunki jak we wcześniejszych dniach, moglibyśmy powalczyć o więcej" - zastanawia się Siemion.

"Na ostatnich metrach publiczność szalała, słychać było ten szum i hałas. Ten medal jest dla mnie najważniejszy i ma szczególne miejsce" - kończy Siemion. 

***
Konrad Henryk Wasielewski (ur. 19 grudnia 1984 w Szczecinie) - zawodnik KS AZS Szczecin. Absolwent Instytutu Kultury Fizycznej Uniwersytetu Szczecińskiego. Wielokrotny mistrz Polski w wioślarstwie, a także czterokrotny mistrz świata w czwórce podwójnej i jednokrotny mistrz Europy w tej konkurencji. Dwukrotnie startował na letnich igrzyskach olimpijskich (Pekin 2008, Londyn 2012) - złoty medalista z Pekinu (2008). Karierę sportową oficjalnie zakończył w 2016. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2008). Uhonorowany także tytułem Ambasadora Szczecina.

Marek Antoni Kolbowicz (ur. 11 czerwca 1971 w Szczecinie) - absolwent Instytutu Kultury Fizycznej Uniwersytetu Szczecińskiego. Wychowanek klubu Czarni Szczecin, a od 1990 zawodnik AZS Szczecin. Pięciokrotny uczestnik igrzysk olimpijskich (Atlanta 1996, Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012). W Pekinie wywalczył złoty medal w czwórkach podwójnych. Czterokrotnie zdobywał mistrzostwo świata w konkurencji czwórek podwójnych mężczyzn (2005, 2006, 2007, 2009). W 2010 wywalczył ponadto mistrzostwo Europy w czwórce podwójnej. Brązowy medalista mistrzostw świata w dwójce podwójnej (z Adamem Korolem w 1998) oraz wicemistrz świata (2002) i brązowy medalista MŚ (2003) w czwórce podwójnej. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2008), uhonorowany tytułem Ambasadora Szczecina.

Michał Jeliński (ur. 17 marca 1980 w Gorzowie Wielkopolskim) - zawodnik klubu AZS-AWF Gorzów Wielkopolski. Ukończył studia na Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu. Wielokrotny mistrz Polski w wioślarstwie, a także m.in. czterokrotny mistrz świata w czwórce podwójnej i jednokrotny mistrz Europy w tej konkurencji. Trzykrotnie startował na letnich igrzyskach olimpijskich (Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012). W Pekinie w 2008 wywalczył złoty medal w czwórce podwójnej. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2008).

Adam Marek Korol (ur. 20 sierpnia 1974 w Gdańsku) - ukończył studia z zakresu wychowania fizycznego na gdańskiej AWFiS. Pięciokrotny olimpijczyk (Atlanta 1996, Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012). Czterokrotny mistrz świata w konkurencji czwórek podwójnych mężczyzn (2005, 2006, 2007, 2009), mistrz Europy (2010). Był również brązowym medalistą MŚ w dwójce podwójnej (z Markiem Kolbowiczem w 1998) oraz wicemistrzem świata (2002) i brązowym medalistą MŚ (2003) w czwórce podwójnej. Poseł na Sejm VIII kadencji, w 2015 był Ministrem Sportu i Turystyki w rządzie Ewy Kopacz. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2008). Obecnie wiceprezes ds. sportowych PZTW.

Magdalena Kaczmarek (Kemnitz) (ur. 13 marca 1985 w Poznaniu) - zawodniczka Posnanii Poznań i LOTTO-Bydgostii. Wielokrotna medalistka mistrzostw Polski. Olimpijka z Aten (2004). Mistrzyni świata w czwórce podwójnej wagi lekkiej z Płowdiw (2012), wicemistrzyni świata w czwórce podwójnej wagi lekkiej z Linzu (2008) i wicemistrzyni świata w dwójce podwójnej wagi lekkiej z Poznania (2009). Trzykrotna wicemistrzyni Europy (2007, 2009, 2010).

Agnieszka Renc (ur. 9 stycznia 1986 r.) - zawodniczka WTW Warszawa. Wielokrotna medalistka mistrzostw Polski. Mistrzyni świata w czwórce podwójnej wagi lekkiej z Płowdiw (2012) i wicemistrzyni świata w dwójce podwójnej wagi lekkiej z Poznania (2009). Dwukrotna wicemistrzyni Europy (2009, 2010).

Magdalena Fularczyk-Kozłowska (ur. 16 września 1986 w Wąbrzeźnie) - zawodniczka LOTTO Bydgostia. Mistrzyni olimpijska w dwójce podwójnej z igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro (2016), brązowa medalistka w dwójce podwójnej na igrzyskach w Londynie (2012), mistrzyni świata z Poznania z 2009, srebrna medalistka w dwójce podwójnej z 2014, brązowa medalistka w dwójce podwójnej z 2010 i czwórce podwójnej z 2013. W październiku 2012 roku wyszła za trenera Michała Kozłowskiego. Odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2009) i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2016).

Julia Ludwika Michalska-Płotkowiak (ur. 21 lipca 1985 w Kozienicach) - zawodniczka Trytona Poznań. Dwukrotna uczestniczka igrzysk olimpijskich. Jedyna wioślarka reprezentująca Polskę na igrzyskach w Pekinie (2008). W finale jedynek zajęła szóste miejsce. Cztery lata później w Londynie zdobyła brązowy medal w kategorii dwójek podwójnych. W październiku 2012 roku wyszła za mąż za Michała Płotkowiaka, wioślarza, który jako pierwszy Polak popłynął w słynnym The Boat Race. Odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2009).

Łukasz Siemion (ur. 12 kwietnia 1985 w Ełku) - zawodnik LOTTO-Bydgostii. Brązowy medalista mistrzostw świata w ósemkach wagi lekkiej (2006) z Eton i w czwórkach bez sternika wagi lekkiej z Poznania (2009). Wicemistrz Europy w czwórkach bez sternika wagi lekkiej (2010), wicemistrz Europy na ergometrze wioślarskim (2015). W 2009 roku za osiągnięcia sportowe został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.

Łukasz Zygmunt Pawłowski (ur. 11 czerwca 1983 w Toruniu) - zawodnik AZS UMK Toruń. Srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie w konkurencji czwórek bez sternika wagi lekkiej. Brązowy medalista mistrzostw świata w ósemkach wagi lekkiej (2006) z Eton i w czwórkach bez sternika wagi lekkiej z Poznania (2009), złoty medalista młodzieżowych mistrzostw Europy w czwórce bez sternika wagi lekkiej (2003), (2004). Został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi (2008).

Miłosz Bernatajtys (ur. 30 maja 1982 w Słupsku) - były zawodnik, a obecnie trener LOTTO Bydgostia. Na igrzyskach olimpijskich w Pekinie zdobył srebrny medal w konkurencji czwórek bez sternika wagi lekkiej. Brązowy medalista mistrzostw świata z Poznania w czwórkach bez sternika wagi lekkiej (2009). Został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi (2008).

Paweł Rafał Rańda (ur. 20 marca 1979 we Wrocławiu) - zawodnik AZS Politechniki Wrocławska. Na igrzyskach olimpijskich w Pekinie zdobył srebrny medal w konkurencji czwórek bez sternika wagi lekkiej. Wywalczył brązowe medale mistrzostw świata w 2005 w Gifu oraz w 2009 w Poznaniu w czwórkach bez sternika wagi lekkiej. W 2014 zakończył karierę. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi (2008).

Zobacz także

Grudzień w Portugalii. Kadra na zgrupowanie w Lago Azul
26 lis 2020
Reprezentacja Polski na dobre rozpoczyna przygotowania do nowego sezonu. W grudniu nasi zawodnicy trenować będą w dobrze nam znanym portugalskim Lago Azul. Trenerzy wioseł długich mężczyzn oraz wagi otwartej kobiet już w połowie listopada z...

Znamy dokładną datę Warsaw Head 2021!
23 lis 2020
Organizatorzy poinformowali, że czwarta edycja Warsaw Head odbędzie się 5 czerwca 2021 roku. W tym roku trzecia edycja regat również miała odbyć się w czerwcu, jednak przełożono je z powodu pandemii koronawirusa. Ostatecznie wyścigi ósem...

Zmarł Waldemar Rogowski
21 lis 2020
Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci naszego kolegi Waldemara Rogowskiego. Waldemar Rogowski (1951-2020) był związany z Płockim Towarzystwem Wioślarskim od 1966 roku. Najpierw osiągał liczne sukcesy na arenie krajowej jako ...