Polski Związek
Towarzystw Wioślarskich
Sponsor Generalny
Patronat Prezydenta RP
Partner medialny
Partner
Ministerstwo Sportu MarlinX
Partner
100 lat PZTW Facebook Twitter Instagram Youtube
100 lat PZTW

GIFU1

W cyklu "Medalowe mistrzostwa świata" docieramy do 2005 roku i wyjątkowych regat w Gifu, podczas których rozpoczęła się dominacja męskiej czwórki podwójnej w składzie: Adam Korol, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński, Konrad Wasielewski. Z kolei Robert Sycz i Paweł Rańda wywalczyli brąz w dwójce podwójnej wagi lekkiej.

>>>PRZECZYTAJ TAKŻE O SREBRNYM MEDALU DWÓJKI ZE STERNIKIEM W BANYOLES<<<

Mistrzostwa świata w Gifu były pierwszymi regatami tej rangi w Azji. Rozpoczęły się 28 sierpnia, a zakończyły 4 września. Gifu położone jest na wyspie Honsiu w prefekturze Gifu. MŚ w 2005 roku odbyły się w Nagaragawa International Regatta Course.

W sumie wystąpiło osiem polskich osad. Oprócz medalistów były to: dwójka podwójna wagi lekkiej kobiet (4. miejsce), ósemka mężczyzn (5. miejsce), czwórka bez sternika wagi lekkiej (6. miejsce), dwójka podwójna mężczyzn (9. miejsce), czwórka bez sternika (11. miejsce) i Adam Bronikowski w jedynce (16. miejsce).

Główna impreza tamtego sezonu była wyjątkowa jeszcze z jednego względu - osiągano na niej rekordowe czasy. "Osiągaliśmy tam świetne wyniki, bo chyba otwarto jakąś tamę i płynęło się mocno z prądem" - wspomina Robert Sycz.

Świetna atmosfera mistrzostw

Polska ekipa przyleciała do Japonii dwa tygodnie wcześniej, żeby mieć czas na aklimatyzację. I faktycznie była ona potrzebna. "Proszę sobie wyobrazić, że wychodzimy na pierwszy rozruch, typowe człapanko - człapiemy z prędkością 9 km/h i mamy tętno 160-170. Myślałem, że sport tester mi się rozwalił. Ale zapytałem Adama, a ufałem mu w stu procentach, i miał takie samo. Więc przeszliśmy do marszu. Idąc mieliśmy 145-150. Ale z dnia na dzień było coraz lepiej" - mówi Marek Kolbowicz.

Michał Jeliński dodaje: "to było fajne doświadczenie, bo Japonia była dla nas szokiem kulturowym. Nawet Chiny nie wywarły takiego wrażenia, jak właśnie wtedy Japonia. Ciekawe przeżycie. Dostosowanie się do strefy czasowej i klimatu było wybitnie trudne, zwłaszcza w takiej dyscyplinie jak wioślarstwo. Na szczęście nie zgubiliśmy tego, co wypracowaliśmy w trakcie sezonu. Mieliśmy aż dwa tygodnie aklimatyzacji i to też pomogło".

Biało-czerwoni byli zakwaterowani w hotelu w Minamoko. "Byliśmy przyjęci przez Japończyków z wielkimi honorami. W hotelu mieliśmy świetną obsługę, niczego nam nie brakowało. Ergometry stały na zewnątrz przed hotelem i jak trenowaliśmy, to przechodnie robili sobie z nami zdjęcia. Japończycy są niesamowici pod tym względem" - przypomina sobie Sycz.

"Atmosfera była fajna. Specyficzne, ale dobre jedzenie. Jedliśmy mało, a mimo to cały czas byliśmy najedzeni" - dopowiada Kolbowicz.

GIFU Nagaragawa International Regatta CourseNagaragawa International Regatta Course (fot. wikipedia)

Telefon do Pawła Rańdy i tysiąc metrów finiszu

Robert Sycz i Tomasz Kucharski rok wcześniej w Atenach zdobyli drugie złoto igrzysk olimpijskich z rzędu. Drugi z nich okupił to problemami zdrowotnymi. "Tomek znów miał kłopoty z kontuzjami i podjął decyzję, że nie będzie startował w roku poolimpijskim" - mówi Sycz.

"To była trudna sytuacja. Najpierw wsiadłem do łódki z Maćkiem Madejem. Niby było fajnie, ale to nie było do końca to, o co chodziło" - dodaje i kontynuuje: "Zadzwoniłem do Pawła i zaproponowałem wspólne starty. Trzy dni później, po konsultacji z trenerem, bo pływał w czwórce podwójnej wagi lekkiej, powiedział, że się zgadza. Opuścił zgrupowanie w Zakopanem i przyjechał do Wałcza".

Panowie znali się wcześniej, bo Rańda już w 2000 roku był trzecim zawodnikiem, który aspirował do dwójki podwójnej wagi lekkiej. "Mieliśmy już wspólne doświadczenia i starty. Wystąpiliśmy chociażby razem w 2000 roku w Duisburgu, więc w miarę szybko to zaskoczyło, ale nie spodziewaliśmy się medalu" - wspomina obecny trener PZTW.

Nasza osada rozkręcała się powoli. W przedbiegu wyraźnie przegrała z Włochami, ale zajęła drugie miejsce. Z kolei w repasażu już pewnie wygrała i awansowała do finału. W finale zwyciężyli Węgrzy Zsolt Hirling i Tamas Varga ze świetnym czasem 6:05.10. Niewiele grosi byli Duńczycy Mads Rasmussen i Rasmus Quist Hansen (6:05.62), a biało-czerwoni osiągnęli 6:07.93.

"O medalu zdecydował drugi tysiąc. Do połowy dystansu płynęliśmy na trzecim-czwartym miejscu. Włosi nas naciskali, ale później poczułem, że Paweł ruszył. Nabrałem pewności, że już nie odpuści, co dodało mi skrzydeł. Można powiedzieć, że finiszowaliśmy przez tysiąc metrów i dowieźliśmy trzecie miejsce" - śmieje się Robert Sycz.

GIFU2

Być albo nie być dla Adama Korola i Marka Kolbowicza

Żeby poznać historię powstania Dominatorów, trzeba się cofnać co najmniej do 2004 i igrzysk w Atenach, gdzie nasza czwórka podówjna zajęła czwarte miejsce, minimalnie przegrywając walkę o brąz. "Te czwarte miejsce było szokiem, bo dla mnie i Adama miały to być ostatnie igrzyska. Ja miałem 33, a Adam 30 lat, więc jest to taki wiek, że nie myśli się o kolejnych igrzyskach" - opowiada Kolbowicz.

"Ten sezon był dla nas o być albo nie być. Zastanwialiśmy się czy płynąć z Adamem w dwójce czy jednak będą roszady w czwórce. W marcu pojechaliśmy do Portugalii i robiliśmy przejazdy w różnych składach" - dodaje.

Michał Jeliński dopowiada: "jak to bywa po igrzyskach olimpijskich, był czas rozliczeń, czas na zmianę. Na regatach kontrolnych razem z Konradem wypadliśmy na tyle dobrze, że dostaliśmy szansę wystartowania na regatach międzynarodowych w tej czwórce".

"Pamiętam początek w tej osadzie, cały czas powtarzałem: 'Michał, lżej'. Jeliński był bardzo mocnym zawodnikiem, bardzo siłowo wiosłował, a to nie pomagało. Ale jak zaczął wkładać mniej siły, ta łódka zaczęła płynąć naprawdę szybko" - wspomina Kolbowicz, a Jeliński odpowiada: "bez przesady z tą siłą, byłem solidnym wioślarzem, ale o sile to Marek może więcej powiedzieć. Po prostu na początku chwytu tej siły tak dużo nie potrzeba i o to chodziło Markowi".

W poprzednim składzie z Adamem Bronikowskim i Sławomirem Kruszkowski pewna formuła się wyczerpała. Potrzebna była zmiana i tę lukę idealnie wypełnili Jeliński i Wasielewski. "To było niesamowite, bo nagle w tej osadzie wytworzyła się świetna atmosfera. To był powiew śmieżości. Śmialiśmy się na każdym treningu" - przypomina Kolbowicz.

GIFU 4x

Presja i ryzyko trenera

"Łódka płynęła bardzo dobrze, mimo jakichś różnic w osadzie. W pierwszym roku te różnice były największe, ponieważ Marek z Adamem byli już bardzo doświadczeni, dla mnie to był dopiero trzeci sezon w  kadrze, a Konrad był 'świeżakiem'. Dzieli go z Markiem 13 lat, więc to różnica pokolenia. Dla nas to była szybka szkoła dojrzewania wioślarskiego" - wspomina Jeliński.

Na początku zawodnicy mieli problemy z technicznym dopasowaniem się w łodzi. "Aleksander Wojciechowski nagrywał nasze przejazdy. Wizualnie wyglądało to dramatycznie. Ale nam się płynęło dobrze i osiągaliśmy fajne czasy. Trener dał nam trochę czasu. Szalenie zaryzykował tym składem, bo dla niego to też było być albo nie być" - mówi Kolbowicz.

Podczas pierwszego Pucharu Świata w Eton czwórka podwójna wywalczyła brązowy medal. "Michał, dla którego był to pierwszy taki sukces w karierze, po wyścigu powiedział: 'wow, chyba wiem, o co ci chodzi'. Bo to nie było tak, że dochodził do siebie dwa dni. Zrozumiał, że podstawową zasadą jest 'nie męczyć się, ale płynąć z przodu' - śmieje się nasz mistrz rodem ze Szczecina.

"Zdobyliśmy brąz w Eton i to był nasz najgorszy start. Każdej osadzie należy życzyć, żeby ich najgorszym miejscem było trzecie" - uśmiecha się Jeliński.

Mimo tego trzeciego miejsca, przyszłość osady była zagadką. "Jeszcze nam nie ufano. Ani trenerowi, ani osadzie w takim składzie. Ale gdy zdobyliśmy srebrny medal na kolejnym Pucharze Świata w Monachium, już można było się zastanawiać. Odpuściliśmy wyjazd do Lucerny i to było kolejne ryzyko podjęte przez szkoleniowca" - poważnieje Kolbowicz.

"Czuło się, że ta osada ma potencjał, ale była też duża presja. Wiedzieliśmy, że jak nie zrobimy dobrego wyniku na mistrzostwach świata w Japonii, to dla Adama i Marka będą to ostatnie regaty w karierze" - ocenia Jeliński. "Mieliśmy z Adamem świadomość, że to może być nasz ostatni start. Na zasadzie - wyjdzie, to dobrze, nie wyjdzie, to kończymy" - wtóruje Kolbowicz.

Pekin

Narodziny Dominatorów

"Jak spojrzymy na składy osad z tych mistrzostw, to był kosmos. Bo wszyscy najlepsi usiedli w czwórki. Wystarczy wspomnieć Lukę Spika ze Słowenii czy Vaclava Chalupę z Czech. Przed pierwszym biegiem mówiłem chłopakom, że za wszelką cenę musimy wygrać, że nie ma półśrodków, dajemy z siebie wszystko, żeby w półfinale mieć dobre rozstawienie" - mówi Kolbowicz.

W przedbiegu lepsi okazali się jednak Czesi. Biało-czerwoni wpłynęli na metę na drugim miejscu. "Po przedbiegu mieliśmy długie i ciężkie rozmowy" - mówi Jeliński, a Kolbowicz dodaje: "byłem strasznie zdołowany, bo mieliśmy płynąć na sto procent, a byliśmy tylko drudzy. Po kolacji chłopaki przyszli, żeby coś oznajmić. I powiedzieli, że jak widzieli, że mamy awans, to poluzowali. Mieli jeszcze rezerwę. Myślałem, że zacznę skakać pod sufit. Z jednej strony chciałem ich udusić, a z drugiej wyściskać. Z jednej strony mnie oszukali, a z drugiej mieli jeszcze dużo pod nogą. To była potężna rezerwa" - wspomina.

"Półfinał już był przyzwoity. Na ostatnich metrach pokonaliśmy Słowenię. Myśleliśmy nawet, że trochę nas przepuścili, ale finał pokazał, że po prostu byliśmy lepsi. To był przełomowy moment, bo zobaczyliśmy, jaki zrobiliśmy postęp - na Pucharze Świata w Monachium przegrywaliśmy pięć sekund ze Słoweńcami, a tu już wiedzieliśmy, że nieśmiałe wiosłowanie mieliśmy za sobą" - zauważa Jeliński.

Biało-czerwoni wygrali z czasem 5:34.96. "Płynęliśmy z prądem i choć dziś taki czas by nie szokował, to wtedy faktycznie robił wrażenie" - stwierdza Jeliński. Drudzy byli Słoweńcy (5:35.45), a trzeci Estończycy (5:36.61). "Nigdy wcześniej nie płynąłem w takim biegu. Na 500 m przed metą wszyscy byli bardzo blisko siebie. A na metę trzy osady wpadły z czasami lepszymi od nieoficjalnego rekordu świata" - przypomina Kolbowicz.

"Pamiętam, że jesienią tego roku ukazała się gazeta 'World Rowing', w której był artykuł o naszej załodze. Na zdjęciu widnieliśmy z podniesionymi rękoma. Do tego tytuł: "nadciąga era polskiej czwórki podwójnej". Myślałem, że człowiek, który to pisał był niepoprawnym optymistą, a okazał się prorokiem" - kończy Marek Kolbowicz.

***

Konrad Henryk Wasielewski (ur. 19 grudnia 1984 w Szczecinie) - zawodnik KS AZS Szczecin. Absolwent Instytutu Kultury Fizycznej Uniwersytetu Szczecińskiego. Wielokrotny mistrz Polski w wioślarstwie, a także czterokrotny mistrz świata w czwórce podwójnej i jednokrotny mistrz Europy w tej konkurencji. Dwukrotnie startował na letnich igrzyskach olimpijskich (Pekin 2008, Londyn 2012) - złoty medalista z Pekinu (2008). Karierę sportową oficjalnie zakończył w 2016. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2008). Uhonorowany także tytułem Ambasadora Szczecina.

Marek Antoni Kolbowicz (ur. 11 czerwca 1971 w Szczecinie) - absolwent Instytutu Kultury Fizycznej Uniwersytetu Szczecińskiego. Wychowanek klubu Czarni Szczecin, a od 1990 zawodnik AZS Szczecin. Pięciokrotny uczestnik igrzysk olimpijskich (Atlanta 1996, Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012). W Pekinie wywalczył złoty medal w czwórkach podwójnych. Czterokrotnie zdobywał mistrzostwo świata w konkurencji czwórek podwójnych mężczyzn (2005, 2006, 2007, 2009). W 2010 wywalczył ponadto mistrzostwo Europy w czwórce podwójnej. Brązowy medalista mistrzostw świata w dwójce podwójnej (z Adamem Korolem w 1998) oraz wicemistrz świata (2002) i brązowy medalista MŚ (2003) w czwórce podwójnej. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2008), uhonorowany tytułem Ambasadora Szczecina.

Michał Jeliński (ur. 17 marca 1980 w Gorzowie Wielkopolskim) - zawodnik klubu AZS-AWF Gorzów Wielkopolski. Ukończył studia na Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu. Wielokrotny mistrz Polski w wioślarstwie, a także m.in. czterokrotny mistrz świata w czwórce podwójnej i jednokrotny mistrz Europy w tej konkurencji. Trzykrotnie startował na letnich igrzyskach olimpijskich (Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012). W Pekinie w 2008 wywalczył złoty medal w czwórce podwójnej. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2008).

Adam Marek Korol (ur. 20 sierpnia 1974 w Gdańsku) - ukończył studia z zakresu wychowania fizycznego na gdańskiej AWFiS. Pięciokrotny olimpijczyk (Atlanta 1996, Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012). Czterokrotny mistrz świata w konkurencji czwórek podwójnych mężczyzn (2005, 2006, 2007, 2009), mistrz Europy (2010). Był również brązowym medalistą MŚ w dwójce podwójnej (z Markiem Kolbowiczem w 1998) oraz wicemistrzem świata (2002) i brązowym medalistą MŚ (2003) w czwórce podwójnej. Poseł na Sejm VIII kadencji, w 2015 był Ministrem Sportu i Turystyki w rządzie Ewy Kopacz. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2008). Obecnie wiceprezes ds. sportowych PZTW.

Paweł Rafał Rańda (ur. 20 marca 1979 we Wrocławiu) - zawodnik AZS Politechniki Wrocławska. Na igrzyskach olimpijskich w Pekinie zdobył srebrny medal w konkurencji czwórek bez sternika wagi lekkiej. Wywalczył brązowe medale mistrzostw świata w 2005 w Gifu oraz w 2009 w Poznaniu w czwórkach bez sternika wagi lekkiej. W 2014 zakończył karierę. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi (2008).

Robert Sycz (ur. 15 listopada 1973 w Warszawie) – zawodnik MOS Warszawa, Zawiszy Bydgoszcz i LOTTO Bydgostii. Trzykrotny olimpijczyk (1996, 2000, 2004), dwukrotny mistrz olimpijski w dwójce podwójnej wagi lekkiej (2000, 2004). Dwukrotny mistrz świata (1997, 1998), trzykrotny wicemistrz świata (2001, 2002, 2003), zdobywca brązowego medalu mistrzostw świata (2005). 35-krotny mistrz Polski. Karierę zawodniczą zakończył w 2012. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (rok 2000, za wybitne osiągnięcia sportowe) i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (rok 2004, za wybitne osiągnięcia sportowe, za zasługi w krzewieniu idei olimpijskiej). Obecnie trener PZTW współpracujący z kadrą wioseł krótkich mężczyzn.

Zobacz także

Forum SPORTBIZ: Enea i PZTW z nagrodą SuperDEMES za udaną współpracę
21 wrz 2020
W piątek w Centrum Olimpijskim PKOl odbyła się XVI Gala Sportu i Biznesu wieńcząca dwudniowe Forum SPORTBIZ. Poznaliśmy na niej zwycięzców Nagród Biznesu Sportowego za rok 2019. Wśród laureatów znaleźli się firma Enea i Polski Związek ...

Zmarł Andrzej Kiernożycki
21 wrz 2020
Z głębokim żalem informujemy, że w dniu 14 września 2020 roku, w wieku 89 lat, zmarł Andrzej Kiernożycki. "50 lat swojego życia poświeciłem dla wioślarstwa" - to Jego słowa, które napisał w swoim wspomnieniu w wydawnictwie klubowym. U...

Reakcje po Enea Mistrzostwach Polski Seniorów w Poznaniu
21 wrz 2020
W miniony weekend na torze regatowym Malta w Poznaniu odbyły się ENEA Mistrzostwa Polski Seniorów. Była to 96. edycja zmagań najlepszych polskich wioślarzy. Zobaczcie, co po zawodach powiedzieli nasi reprezentanci. >>>WSZYSCY MEDALIŚ...

 

Nadchodzące zawody
(kalendarz)

25.09Maraton Ósemek Toruń-Bydgoszcz
Toruń-Bydgoszcz
26.09Wielka Wioślarska o Puchar Brdy
Bydgoszcz
26-27.09Mistrzostwa Europy Juniorów

Belgrad (Serbia)

25.09
Maraton Ósemek Toruń-Bydgoszcz
Toruń-Bydgoszcz
26.09
Wielka Wioślarska o Puchar Brdy
Bydgoszcz
26-27.09
Mistrzostwa Europy Juniorów

Belgrad (Serbia)

Zobacz wszystkie zawody